Czytamy – „Penny Pepper: Luzik, nic się nie stało!”

Jasiek ostatnio coraz częściej sam zagląda do książek. Szczególnie wieczorami, gdy już dom powoli cichnie, a on czeka na swoją kolej na „myjkę”. Mimo, źe i tak będziemy czytać do snu, on wcześniej łapie jakiś tomik i pogrąża się w lekturze. Nie będę ukrywał – niezmiernie mnie to cieszy i staram się podsuwać mu coraz to nowe pozycje, bo wiem, że tzw. „oczytanie” bardzo przyda mu się we wrześniu w I klasie 🙂

Kilkanaście dni temu, dzięki Wydawnictwu RM, trafiła do nas książka „Penny Pepper – Luzik, nic się nie stało!”, opowiadająca o perypetiach 10 letniej „detektywki”. Złożyło się idealnie, bo Jasiek ostatnimi czasy mocno zainteresował się wszelakiej maści opowieściami detektywistycznymi – mieliśmy więc co czytać wieczorami. Emilce za to spodobała się różowa okładka, a gdy usłyszała, że główną bohaterką jest dziewczynka, to, mimo początkowej niechęci (detektywi? nie fajne!), słuchała z uwagą.

Historia opiera się na ciekawym pomyśle – mianowicie Penny rozwiązuje sprawę porwania Dżastina, psa swojej koleżanki, w której sama jest… główną podejrzaną! Razem ze swoimi asystentkami przedzierają się przez morze poszlak i dowodów, aby ostatecznie odnaleźć sprawcę. Kto nim jest? Tego oczywiście nie zdradzę – powiem tylko, że aby go znaleźć Penny musi użyć wielu detektywistycznych technik, często w sposób mocno niekonwencjonalny 🙂

Książka wydana jest w ciekawym stylu – papierowa miękka okładka nie skrywa zwykłego tekstu i ilustracji, one bowiem przenikają się nawzajem. Mnogość czcionek, ikon, obrazków i sposób w jaki się przeplatają powoduje, że książkę czyta się bardzo ciekawie. Jest tylko małe „ale”, przynajmniej w naszym przypadku – przy czytaniu na głos, musiałem się czasem trochę nagimnastykować, żeby oddać znaczenie tych „hieroglifów” 🙂 Z drugiej strony, mały rozruch dla mojej głowy po ciężkim dniu całkiem dobrze mi robił 😉

Czy polecamy „Penny Pepper”? Oczywiście! Historia ciekawa, wydanie nietypowe i „chwytające” oko – dzieciaki bardzo chętnie słuchały. Jeden mały minus, który w zasadzie jest plusem – nie czytajcie tej książki waszym pociechom „na dobranoc”, bo efekt będzie odwrotny od zamierzonego. Po każdej wieczornej sesji czytania, zamiast zasypiać prowadziliśmy z Emką i Jaśkiem długie dyskusje o możliwych porywaczach – jest tak ciekawie! 🙂

Książkę możecie nabyć w księgarni internetowej Wydawnictwa RM – www.rm.com.pl.