Bezsenność (prawie jak) w Seattle…

„Bezsenność w Seattle” – znacie ten film, prawda? Tom Hanks dzwoniący po nocach do radia i rozmawiający o swoich problemach. No więc ja do radia nie dzwonię, za to po nocach piszę do Was. Dlaczego? Ano stało się to, czego się bardzo obawialiśmy – Antolka nam się rozregulowała i skończyły się długie, wypełnione błogim snem noce. Od kilkunastu dni nasza średnia snu na dobę wynosi pewnie jakieś 3 godziny…

Od samego urodzenia Antośka miała bardzo wyregulowany rytm. Dokazywała jak tylko mogła w ciągu dnia, po kąpieli zaś zasypiała na długie nocne godziny. A my z nią. Coś się jednak jakiś czas temu zmieniło i teraz dzienny grafik Tośkowy wygląda zgoła inaczej: w ciągu dnia delikatnie przysypia – z naciskiem na delikatnie! 😉 – wieczorami za to uwielbia przykuwać naszą uwagę, nie pozwalając nam na nic innego niż tylko wspólne bujanie/patrzenie/przytulanie/gadanie/zabawianie (*niepotrzebne skreślić). I tak do 2-3 w nocy. Byłoby to do przeżycia, gdybym nie musiał wstawać o 6 rano, żeby wyszykować siebie i starsze dzieciaki. Jedna taka noc – luzik, dwie, trzy – też spoko. Poranek po czwartej już taki różowy nie był.

Przysypiam, ale Antolka skutecznie mnie budzi… 😉

Tak sobie myślę, że chyba już nie te lata na takie nocne „niespanie”. Wiadomo, za młodu ganiało się po imprezach i nie było problemem wstanie do szkoły czy pracy następnego dnia. Podobnie miałem przy Emilce, która nie dawała się odłożyć i spała tylko na rękach – bujałem ją nocami i czytałem książki. Dało się wytrzymać, a książek przez tamte 2-3 miesiące przeczytałem setki 😉 Teraz jednak już sił brakuje – i Ani, i mi. Któregoś dnia nawet w pracy miałem „odcięcie”, zaraz po wejściu do biura. Dobrze, że zwykle jestem pierwszy, to nikt mojej drzemki nie zauważył 😉

Czemu tak się dzieje? Pokładamy nasze nadzieje w tzw. „skokach rozwojowych”. Może to właśnie jeden z nich? Przy Jaśku i Emce doświadczaliśmy ich regularnie, ale nie były związane ze spaniem, tylko nagłym nabywaniem nowych zdolności manualno-intelektualnych – dosłownie z dnia na dzień. U Antolki też nowe umiejętności właśnie się pojawiły, więc liczymy na to, że jest tu jakiś związek i że wyregulowanie nastąpi przy następnym „skoku”. Tylko jak długo może to potrwać? Jak długo my wytrzymamy taki tryb (nie)spania? 😉 Ciężko wyczuć, może to być (patrząc na starszaki) od 2 tygodni w górę. Do tej pierwszej granicy właśnie się zbliżamy 🙂

Banda Drombo w całej okazałości…

A jak to wygląda u Was? Dzieciaki mają/miały bezsenne noce? Dajcie znać – może w Waszych komentarzach będzie dla nas jakiś promyk nadziei 😉 No bo niby to nasze trzecie dziecko, więc powinniśmy już „wszystko” wiedzieć, ale maluchy (Jasiek się pewnie za „malucha” obrazi…;)) tak mocno się od siebie różnią, że nie możemy zastosować żadnego znanego nam z przeszłości schematu… Oby ta historia skończyła się filmowym happy endem, zanim będziemy zasypiali na stojąco 😉

I na koniec dwa słowa nawiązania do poprzedniego tekstu. Udało się – zostałem wybrany testerem w aktualnej edycji testów zabawek marki Canpol. Chyba trochę na ambicję im wszedłem, żeby i tacie dali szansę się wykazać 😉 Także niebawem możecie spodziewać się obszernego i wyczerpującego testu poniższego zestawu zabawek dla niemowląt. Sam jestem ciekawy, jak mi to wyjdzie… 🙂

Niebawem będziemy testować!