Rodzina v5.0

Nie bardzo mogłem znaleźć jakieś fajne zdanie na początek tego wpisu. Ania spojrzała na mnie z wyrzutem i powiedziała: „No jak to?! Napisz, że masz najwspanialszą Żonę na świecie!”. No to piszę – mam najwspanialszą Żonę na świecie… 😉 A skoro ten ważny punkt programu mam już za sobą, to pora na małą aktualizację rodzinnego statusu. Antośka ma prawie miesiąc, więc myślę, że mogę już coś o Rodzinie w wersji 5.0 opowiedzieć.

Pisałem jakiś czas temu o swoich obawach, czy dam radę, czy przypomnę sobie wszystkie techniki „obsługi” niemowlaka. No cóż, poszło szybko – pierwsza kąpiel (bo kąpanie zawsze było tylko moje) i ręce same leciały tam gdzie trzeba 🙂 Przebieranie, pampersy, bujanie, przytulanie, zawijanie, noszenie, przekładanie, odkładanie – cholera, tego się naprawdę nie zapomina! Zapomina się za to, ile to wszystko daje radości… Młoda jest niezwykle kontaktowa, więc każda interakcja z nią jest pełna wrażeń. I te jej miny – próbkę macie na Instagramie i Facebooku… Marcin – masz rację: rośnie Królowa Memów… 😉 I jeszcze jedna (bardzo!) ważna rzecz – w swej łaskawości nasza Królowa Antonina śpi w nocy. Po bezsennych nocach z Emilką jest to wspaniała odmiana. Może i przeczytałem wtedy dziesiątki książek, ale lata lecą i już chyba za stary jestem na takie nocne czytanie. Albo po prostu teraz bardziej lubię spać… Tak czy inaczej – dziękuję Ci Tosiu… 🙂

Jasiek i Emka przyjęli siostrę bardzo pozytywnie. Obawialiśmy się tego, bo czyta się lub słyszy najprzeróżniejsze historie o tym, jak starsze rodzeństwo nie potrafi zaakceptować najmłodszego członka rodziny, albo jest o niego chorobliwie zazdrosne. U nas tego nie ma (choć początkowo z Jaśkiem wydawało się, że może być) – zdarzają się oczywiście momenty, że nasza uwaga skierowana jest w 100% na Antośkę, ale zawsze staramy się te momenty „starszakom” rekompensować w taki sposób, żeby każde z nich też miało nas w całości choć na kilka chwil. Poza tym niezwykle angażują się w okołoantośkowe czynności. Jasiek pierwszy biegnie z Szumisiem lub pozytywką, gdy tylko Antolka zacznie płakać, Emilka za to pomaga tak gorliwie, że czasami odnoszę wrażenie, że najchętniej to jednocześnie by kąpała, przebierała i, gdyby tylko mogła, karmiła… Jest to niesamowicie urocze, ale czasami jest ich wszędzie „za pełno”. Z drugiej jednak strony – chyba wolę ich zbyt duże chęci, niż gdyby mieli siostrę zupełnie gdzieś.

A my? My chyba już weszliśmy w nowy rytm życia. Powstał zaktualizowany rozkład dnia, nie ma już tego pierwotnego chaosu, gdy nie wiedzieliśmy w co ręce włożyć. Mogę powiedzieć, że złapaliśmy trochę rutyny, w jej pozytywnym znaczeniu. I zaczyna nam się ta pięcioosobowa egzystencja coraz bardziej podobać 😉 Chociaż jeśli chodzi o Anię, to chyba wywołam ją do tablicy, bo przecież sporą część dnia spędzam w pracy – opiszesz Skarbie swój punkt widzenia w komentarzach? 🙂